31 grudnia 2015

ostatni koniec

Nie prowadź mnie

prostymi ścieżkami,

tylko krętą drogą.

Wielką połoniną,

ku lśniącym wierzchołkom chmur.

 

Zanim ten świat

rozpadnie się,

Opowiedz mi jeszcze

o łąkach utkanych motylami.

Gdy usta już skamienieją

i nie zdążę już poprosić

SZEPNIJ MOJE IMIĘ W MODLITWIE.

Piotr Bussold

24 grudnia 2014

Droga

nie ma

miejsca

a istnieje

nie ma celu

– zobaczysz

 

klucz gęsi

na niebie

dziki krzyk

i muzykę

Piotr Bussold

8 grudnia 2014

Binyavanga Wainaina

Zastanawiam się czasem, czy nie istnieje przypadkiem trzeci rodzaj ludzi. Są ludzie prawdziwi z ciała i krwi. Są ludzie z radia i telewizji. No i- ludzie w książkach. Ludzie w książkach nie mają głosu słyszalnego dla naszych uszu. Nie da się ich zobaczyć. To, że ona ma rdzawe włosy i miękkie, drżące wargi, nie kojarzy mi się z prawdziwymi ludźmi. „Rdzawe” jest emocją, którą odczuwam w sobie, a rodzi się z czytania o koniach, grzywach, częstym zarzucaniu włosów i jesieni. Patrząc na słowo „rdzawe” nie widzę żadnego koloru. „Rdzawe” drga na kartce książki tuż obok miękkich warg: chrzęszczą czerwone jesienne liście, lśniący w zachodzącym słońcu koń z rozwianą grzywą staje dęba, powoli wzmaga żar, jej usta zadrżały, on pochylił się nad nią i…

Binyavanga Wainaina Kiedyś o tym miejscu napiszę Wydawnictwo Karakter, str. 351

25 listopada 2014

Warszawska jesień

Życie warszawskie pochłonęło nas bez reszty. Od września – po ponad rocznym tripie polsko- europejskim- prawie w ogóle nie podróżujemy, za to bardzo dużo podróżujemy do wewnątrz siebie i po wnętrzach stolicy.

Kilka przykładowych cytatów, które wynotowałam w trakcie tych eskapad:

 

  • Co robisz w ciągu dnia? czołgam się do swojego celu

    oraz dobrzy ludzie nigdy nie są bogaci

    z wystawy „Głos”w CSW, a konkretnie z instalacji „Opera Seria” Grzegorza Drozda, czyli indyjska opera egzystencjalna na 4 ekrany

  • God be blessed day by day 

    morał jednej z opowieści Dana Yashinskiego, kanadyjskiego Żyda. Na Festiwalu Opowiadania. Wariacja na temat Carpe Diem.

  • Przyjmować z pokorą i dumnie działać John Evans o nauce głoszonej przez Iyengarna, zmarłego w tym roku.

I jeszcze Regina Sommer, Binyavanga Wainaina, Wystawa w Centrum Kopernika, Księżyc i Iva Bitova.
przygotowania do  szeroko pojętego kolędowania oraz dalekie plany.
śpiewanie  hymnu Izraela jako Żydzi do filmu o japońskim bohaterze. a to tylko ostatnie dni.

wcześniej m.in. pieśni dziadowskie i opowieści o śmierci, chór Polin – wielkie otwarcie…..

Właśnie zaczął padać prawdziwy śnieg.

 

5 listopada 2013

„Kulig” Leona Shillera

Oto słowa Schillera, którymi w programie „Kuligu” zalecał widowisko publiczności:
Kulig – to pieśń o ziemi naszej, o ludzie polskim, jego zwyczajach, obrzędach i dostojeństwie.
Kulig to skarbnica rzewnych wspomnień i niefrasobliwego humoru dawnych czasów.
Jedyne chyba na kuli ziemskiej rytmy mazura, krakowiaka, oberka i kujawiaka, jędrne, zamaszyste, synkopami i egzotyzmem swoim mogące rywalizować z jazzem dzisiejszym; posuwiste polonezy i starodawne ‚volty’; skoczne polki krylów, pieśni weselne i dożynkowe; pełne wesołości sceny rodzajowe z życia dworku polskiego i mieszczaństwa – wszystko to skrzy się na scenie tysiącem barw, śpiewa do zapamiętania, tańczy do utraty tchu! A wśród tej dawności bajecznie kolorowej, wśród tego egzotyku oszałamiającego swoich i obcych – ludzie dzisiejsi, wcale nie tacy smutni i wyblakli, jakby się zdawało – owszem, pełni tego samego rozmachu, tego samego dowcipu i radości życia!”

Leon Schiller „KRAM Z PIOSENKAMI, Obrazki śpiewające”
Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1977
Wstęp i opracowanie: Stanisława Mrozińska

s. 16

7 października 2013

Polesie Lubelskie

[pe2-image src=”http://lh4.ggpht.com/-Qfr5lyxXI58/UlPirZtDy1I/AAAAAAAABpc/ukAAlBD7Jck/s144-c-o/DSCF7563.jpg” href=”https://picasaweb.google.com/110375521600890825208/PolesieLubeskie#5932334369439206226″ caption=”” type=”image” alt=”DSCF7563.jpg” ]

Mija wiosna, lato, jesień, a my ciągle jeszcze w Polsce. Coś wylecieć do tych ciepłych krajów nie możemy, a zaraz zrobi się taka zima, że całkiem znieruchomiejemy i nigdzie nie wyruszymy.

To, co nas między innymi zatrzymało, to polskie Polesie- Polesie Lubelskie, zwane południowym Podlasiem. Trochę to taka kraina niczyja, bo ani nie jest to już do końca Polska (Kolberg nazywał tutejszy lud „Rusinami”), ale jednak znajduje się na zachód od Buga, więc nie jest to też jeszcze Białoruś, ani tym bardziej Ukraina. Nie jest to już Podlasie, administracyjnie należy do woj. Lubelskiego, chociaż nie należy przecież tak naprawdę do Lubelszczyzny, zarówno kulturowo, jak i krajobrazowo znacznie się różni od reszty województwa.
Krajobraz, w pewnym sensie, jest nudny. Gdzieniegdzie tylko las, a tak, przede wszystkim, płasko i pola, pola, pola po horyzont płaskie pola. Na próżno szukać tu tej urokliwej, jedynej w swoim rodzaju pagórkowatości Roztocza.


czytaj dalej…

31 maja 2013

Jeremy Seabrook- Children of other worlds

Now there is nothing wrong with children acquiring skills and abilities through practice rather than sitting in the regimented uniformity of deficient schoolrooms in the presence of listless and uninterested teachers. The model of childhood as a work- free zone is essentially a concept from the Western world, in which childhood is a functionless period of life, distinguished only by increasingly inactive leisure (to which we owe both the growth of obesity and the arrival of couch- potato) and the ritual of passing examinations. This is, in itself, a travesty of childhood. The vast quantities of material foods which the average western child acquires during her or his dismal apprenticeship in the mysterious arts of consumption, fail to stimmulate more than a fraction of the whole personality.
czytaj dalej…

8 maja 2013

Jantar Mantar Road

7 maja 2013

[pe2-image src=”http://lh4.ggpht.com/-qG-g2WloE0M/UZeGdOaIVgI/AAAAAAAABO0/F6sJBdEoI9o/s144-c-o/DSCF6274.JPG” href=”https://picasaweb.google.com/110375521600890825208/Demonstracja08Maj2013#5879315675197494786″ caption=”” type=”image” alt=”DSCF6274.JPG” ]

W samym centrum Delhi jest taka ulica, Jantar Mantar Road, która jest zawsze zablokowana. Zdaje się, że jej głównym przeznaczeniem jest udzielanie miejsca wszelakim demonstracjom. A że Indie są głębokie i szerokie, pełne ludzi wszelakich poglądów, kultur, wyznań, domagających się najróżniejszych praw, każdego dnia znajdą się jacyś ludzie, którzy akurat coś demonstrują, czegoś się domagają, a najczęściej tych protestów jest nawet kilka na raz. Na sporym odcinku Jantar Mantar Road może się odbywać kilka zupełnie sprzecznych ze sobą, głośnych demonstracji i, o dziwo, jest to zupełnie pokojowe współistnienie. Dzięki istnieniu miejsca starannie przeznaczonego tylko w tym celu, protestujący na dodatek nie zakłócają zupełnie ruchu w mieście, bowiem poza należne im miejsce wyjść nie wolno.
czytaj dalej…

26 kwietnia 2013

Przepis na rosół kapuśniaczy

grudzień 2012

Robi się zimno, więc co raz to wzrasta potrzeba gotowania rosołu.

Co prawda, w porównaniu do Polski to i tak jest ciepło. Szczególnie w ciągu dnia, gdy słońce świeci- całkiem jak polski wrzesień.
czytaj dalej…

18 lutego 2013

BURDON – koniec lipca 2012

Na początku był burdon. Kiedy przylatuję do Delhi, jest koniec lipca i środek pory monsunowej. Gorąco, mokro. Gdzie by się nie było, zawsze towarzyszy szum wentylatora. W dzień, w nocy, jest częścią każdego dźwięku, każdej myśli, każdego oddechu. Dzień i noc w pomieszczeniach niespecjalnie się nawet odróżniają, bo światła słonecznego często brak, ze względu na brak okien. Kiedy wysiada prąd (elektrownie latem nie wyrabiają z obsługą wszystkich wiatraków i klimatyzatorów, więc dzieje się to nagminnie) wiatrak staje, wszystko staje, światło, powietrze, życie. Nie idzie przeżyć bez wiatraka.
czytaj dalej…

Powrt