27 stycznia 2018

Polsko-Żydowskie piosenki

DSCF9345.JPGDSCF9380.JPGDSCF9538 - Kopia.JPG
DSCF9586.JPGDSCF9587.JPGDSCF9631 - Kopia.JPGDSCF9669 - Kopia.JPGDSCF1991.JPG
DSCF9782.JPGDSCF9803 - Kopia.JPGDSCF1967.JPG

ŚLADY ŻYDOWSKIE W POLSKICH PIEŚNIACH

Niniejsza strona powstała celem podsumowania projektu, w ramach którego w roku 2017 poszukiwałam wpływów żydowskiej muzyki i kultury w polskich pieśniach ludowych. Wraz z Witkiem Zalewskim zjechaliśmy wiele wsi na woj. Lubelskim, Podkarpackim oraz w innych częściach Polski i odbyliśmy liczne rozmowy z najstarszymi mieszkańcami, śpiewaczkami i muzykantami. Trochę czasu też spędziłam przeszukując książki, różnego rodzaju zapiski i nagrania archiwalne.

DSC02739.JPGDSCF9332.JPGDSCF9927 - Kopia.JPG

Temat jest to złożony. Żydów mieszkających na wsiach już właściwie nie ma, a tych, co ich pamiętają, pozostało już niewiele. Pamięć zaś, po tak długim czasie, jest już mocno pourywana. Wiele wątków w tym temacie pewnie już poszło na dobre w niepamięć, bądź już na zawsze pozostanie w sferze hipotez. Inne wymagają jeszcze dalszych badań i dyskusji.

Nie mniej jednak, temat w mojej głowie nie pojawił się z dnia na dzień. Od kilkunastu lat interesuję się i zajmuję polską muzyką tradycyjną i tradycyjnymi pieśniami. Osoba obcująca z polską muzyką tradycyjną, nawet bez specjalnej wiedzy na temat polskiej historii, dość łatwo zorientuje się, że rzeczywistość Polski przedwojennej była znacznie bardziej zróżnicowana kulturowo niż ta obecna. W muzyce objawia się to zarówno poprzez różnorodność skal muzycznych, rytmiki, jak i języków, dialektów oraz wątków tematycznych wędrujących między kulturami i religiami. Od wieków ludzie z różnych grup społecznych, religijnych i etnicznych mieszkali obok siebie i też wpływali na siebie nawzajem. Żydzi byli bez wątpienia jedną z liczniejszych grup społecznych zamieszkałych na tych ziemiach, o kulturze bogatej i interesującej, pozostawiającej trwały ślad w kulturze polskiej.

O Żydach w Wojciechowie opowiada Czesław Zając

Od stuleci Żydzi żyli na polskich ziemiach i współtworzyli polską kulturę. W pamięci niektórych starszych mieszkańców wsi można jeszcze znaleźć żydowskie piosenki, a w wielu polskich pieśniach są też widoczne wpływy kultury żydowskiej: słowa opowiadające o życiu Żydów, elementy języka jidysz, czy też cechy charakterystyczne dla muzyki żydowskiej: skale, melodyka, rytmika.

Oskar Kolberg Dzieła Wszystkie T. 35 Przemyskie s. 181-183.

Fokstrot „Lejbuś”

śpiewany przez Czesława Zająca z Wojciechowa

żartobliwa pieśń makaronicza, w której język jidysz miesza się z polskim i rosyjskim.

Śpiewa Władysława Dycha z Kocudzy,

Rifke

Katarzyna Halina Weremczuk z Dołchobrodów

Poniżej przedstawiam zaledwie kilka przykładów polskich pieśni tradycyjnych, w których według mnie można dostrzec znaczną inspirację muzyką żydowską, poprzez naśladownictwo języka jidysz i  nawiązanie do tematyki pieśni żydowskich.

Jest tam w lesie, reksum kerdaj

Katarzyna Wińska i Witold Roy Zalewski.

Pieśń od Rozali Nazar z Węgorzewa, źródło: zbiory fonograficzne PAN

 

Żydóweczka Hanusia

Katarzyna Wińska.

Pieśń od Pauliny Szołtys z Chorzowa, źródło: zbiory fonograficzne PAN

Szła dziewczyna po wodę.

Katarzyna Wińska (śpiew, bębenek), Witold Roy Zalewski (śpiew, akordeon), Katarzyna Andrzejowska de Latour (ksylofon ). Pieśń od Reginy Hołys z Hutkowa, źródło: „Pieśni polne i domowe śpiewanki” zebrane i opracowane przez Martę Brzuskowską, wyd. Muzeum Zamojskie, Zamość 1990

W tej raczej dziecięcej piosence „Kusy Janek”, oprócz charakterystycznej melodii i rytmiki, przez znaczną część refrenu występuje śpiewanie na samych sylabach, bardzo charakterystyczne dla muzyki żydowskiej, co bardzo przypomina chasydzkie niguny, śpiewane tylko na sylabach, w których największe znaczenie mają nie słowa, a melodia i emocje włożone w jej odśpiewanie.

Kusy Janek.

Katarzyna Wińska (śpiew, bębenek), Witold Roy Zalewski (śpiew, akordeon), Katarzyna Andrzejowska (ksylofon).
Pieśń od Genowefy Borsuk z Giełczewa, źródło: „Pieśni polne i domowe śpiewanki” zebrane i opracowane przez Martę Brzuskowską, wyd. Muzeum Zamojskie, Zamość 1990

Nigun „Freylakh”

Witold Roy Zalewski (śpiew, akordeon), Katarzyna Wińska (śpiew, baraban), Katarzyna Andrzejowska.

Źródło: Trasures of Jewish Culture in Ukraine, recorded in 1912-1945. Imprint: Kyiv : Institute for information Recording

W polskim folklorze dziecięcym dość często wpadam na trop żydowski. Wiele przekazów mówi o tym, że dzieci różnych wyznań bawiły się ze sobą bez uprzedzeń i ponad różnicami kulturowymi, z całą pewnością więc uczyły siebie nawzajem piosenek, zabaw, czy też tworzyły nowe, łączące w sobie charakterystyczne cechy obu kultur.

Ojciec Abraham

Grupa Jaworowi Ludzie.

Występująca w różnych regionach piosenka o kozie, bez wątpienia została zainspirowana żydowską Chad Gadjo, śpiewaną na Paschę.

W niektórych regionach Polski, nie kończąca się opowieść o kozie pojawia się w formie przyśpiewki tanecznej, lub też przyjmuje kształt pieśni zastolnej. Np. na Podkarpaciu śpiewano ją jeszcze niedawno podczas zakrapianych alkoholem spotkań towarzyskich przy stole.

Stworzono je koza

Pieśń od Heleny Goliszek z Karczmisk, źródło: Muzyka Źródeł- Lubelskie

Stworzono je koza
Żeby gruszki trząsać
Koza nie chce gruszków trząstać
Gruszki nie spadają

Stworzony je pies
Żeby kozę kąsał
A pies nie chce kozy kąsać, koza nie chce gruszków trząsać
Gruszki nie spadają

A po to je kij
Żeby pieska walił
A kij nie chce pieska walić, a pies nie chce kozy kąsać, koza nie chce gruszków trząsać
Gruszki nie spadają

Stworzony je ogień
Żeby kija palił
Ogień nie chce kija palić, a kij nie chce pieska walić, a pies nie chce kozy kąsać, koza nie chce gruszków trząsać
Gruszki nie spadają

Stworzono jest woda
Żeby ogień zalać
Woda nie chce ognia zalać, ogień nie chce kija palić, a kij nie chce pieska walić, a pies nie chce kozy kąsać, koza nie chce gruszków trząsać
Gruszki nie spadają

Stworzony je wół
Żeby woda wypił
Wypić woda wół musiał, woda musi ogień zalać, ogień musi kija palić, a kij musi pieska walić, a pies musi koze kąsać, koza musi gruszki trząsać Gruszki pospadały

A ja zadrę se fartuszek i muszę nie zbierać gruszek

Kupił se Żyd koze

Pieśń od Stanisława Pankiewicza z Wawrzyc koło Jasła, źródło: zbiory fonograficzne PAN

Kupił se Żyd koze, żeby gruszki trzęsła
koza nie chce gruszek trząsać, 
gruszki nie chcą spadać
Aj waj siulajbum, gruszki nie chcą spadać

Kupił se Żyd piesa, żeby koze kąsał,
a pies nie chce kozy kąsać, 
koza nie chce gruszek trząsać,
gruszki nie chcą spadać.
Aj waj siulajbum, gruszki nie chcą spadać.

Kupił se Żyd kija, żeby piesa walił,
a kij nie chce piesa walić, 
a pies nie chce kozy kąsać, 
koza nie chce gruszek trząsać,
gruszki nie chcą spadać.
Aj waj siulajbum, gruszki nie chcą spadać.

Kupił se Żyd ognia, żeby kija palił,
ogień nie chce kija palić, 
a kij nie chce piesa walić, 
a pies nie chce kozy kąsać, 
koza nie chce gruszek trząsać, 
gruszki nie chcą spadać. 
Aj waj siulajbum gruszki nie chcą spadać.

Inna z kolei piosenka, „Mój ty żaczku nauczony…”, bardzo funkcjonalna przy utrwalaniu chrześcijańskich prawd wiary.jest de facto nowszą wersją, również śpiewanej na paschę  „Echad mi jodea” zapisanej w Hagadzie, a służącą do powtórzenia prawd wiary w judaizmie.

A ty Żaczku nauczony

Katarzyna Wińska.
Pieśń od Zofii Warych, źródło: Zbiory fonograficzne PAN

Ową charakterystyczną strukturę łańcuszkową można znaleźć też w innych polskich piosenkach, np. w „Służyłem u pana”, która występuje w wielu wariantach, zarówno takich dla dzieci, jak i dla dorosłych.

Służyłem u pana

Oskar Kolberg. Dzieła Wszystkie t. 12 s. 296

Nie jest żadną tajemnicą, że wśród Żydów można było znaleźć wiele wybitnych muzyków i kapel. Byli to prawdziwi profesjonaliści i często niezaprzeczalni wirtuozi, zapraszano ich więc nie tylko do grania na żydowskich imprezach, ale też nierzadko do grania zarówno na polskich weselach oraz przy rozmaitych sytuacjach na polskich dworach. Nieraz ich muzyka stanowiła też inspirację dla polskich muzykantów. Dziś to oni teraz są rezerwuarem żydowskich melodii, a zarazem łącznikiem między światem współczesnym, a światem, który przeminął.

Poszły Żydki po wodę

Jan Kmita z Przystałowic Małych

Oberek od Żydów

Jan Kmita z Przystałowic Małych

Relacje między polską, chrześcijańską ludnością, a żydowską, bywały skomplikowane, we wzajemnych stosunkach pojawiało się sporo niezrozumienia, nieraz naznaczonego nieufnością, czy wręcz wrogością. Pozostałością po tym są niektóre piosenki, które w sposób dość drastyczny wyśmiewające odmienność, przekazują negatywne stereotypy na temat Żydów, np. brudnych i śmierdzących, albo nie umiejących „nawet” wojować, jak to ma miejsce w poniższych przykładach.

Jak się Lejbuś urodził

Śpiewa Zbigniew Butryn z Janowa Lubelskiego

Poszły Żydki na wojne

Śpiewa Janina Kowalczuk z Grabowicy

Poszli Żydki na wojnę
Aj waj waj - rum pum pum
Chociaż czas był spokojny
Aj waj waj - rum pum pum pum

Narobili hałasu i uciekli do lasu
Aj waj - rum pum pum 
suli szmuli atakum
Aj waj - rum pum pum 
Jacek z tabakum

 

Wątek żydowski pojawia się także podczas kolędowania. Postać Żyda często występuje w przedstawianych przez kolędników „Herodach”. Z jednej strony, uosabia ona w sobie wiele nieciekawych stereotypów na temat tej grupy. Negatywne cechy Żyda są pokazane w sposób przerysowany i prześmiewczy. Z drugiej strony, często jest to też zarazem postać mędrca, doradzająca królowi Herodowi i wyrokującego. Stanowi on też ważny symbol „obcego”, którego przyjęcie ma przynieść domostwu szczęście i błogosławieństwo.

Właściwie w całej Polsce Żydzi mieszkali na wsi, ale zdecydowanie największe społeczności żydowskie można było znaleźć w miastach i miasteczkach. Jedni i drudzy byli ze sobą w bliskich relacjach, żenili się między sobą, byli ze sobą spokrewnieni. Trudno więc mówić o jakimś podziale na „wiejską” kulturę żydowską i „miejską”, jak to miało miejsce w przypadku reszty społeczeństwa. To samo dotyczy muzyki; melodie wiejskie trafiały do muzyki miejskiej, a miejskie piosenki śpiewano na wsi. Często trudno jednoznacznie przypisać pieśń któremuś z tych obszarowów. W czasie międzywojnia wiele melodii i piosenek trafiło do mainstreamu, do ogólnopolskiej muzyki rozrywkowej i na płyty gramofonowe, w której Żydzi mieli swój znaczący wkład. Poniższe pieśni zdają się nieść znamię?? Owych czasów.

Wyszedłem z domu, zabrałem skrzypki

Władysława Dycha z Kocudzy

Gdy małym chłopcem byłem

Maria Rekiel z Zakłodzie

Zdaję sobie sprawę, że temat pieśni polsko- żydowskich zaledwie zaznaczam, pozostaje w nim ciągle wiele niewiadomych i wart jest on dalszych badań. Ze swojej strony uważam temat za otwarty, a osoby nim zainteresowane zachęcam do poszukiwań oraz zapraszam do dzielenia się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami.

W każdym razie,  wkład żydowski w polską kulturę jest niezaprzeczalny. Pozostawili po sobie trwały ślad. obecność pierwiastka żydowskiego jest wyraźna, dobrze zasymilowana i tym bardziej poruszająca, że wszędzie indziej, a zwłaszcza w życiu codziennym, tej  obecności  już brak.

 

S5410006.JPGS5420017.JPGS5420049.JPGIMG_20170823_163853.jpgIMG_20170824_120823.jpg
IMG_20170824_153841.jpg
IMG_20170827_194912.jpgIMG_20170827_195518.jpgS0199236.JPG
DSCF9311.JPGS5560028.JPGDSCF9328.JPGDSCF9361.JPG
S0429418.JPGS0519433.JPGDSCF9482.JPGDSCF9502.JPGDSCF9522.JPGDSCF9612.JPGIMG_20170914_132744_HDR.jpg
DSCF9862.JPGDSCF9887.JPGDSCF9945 - Kopia.JPG

PODZIĘKOWANIA DLA:

Witold Roy Zalewski, dr.hab. Tomasz Nowak, dr Weronika Grozdew, Bartosz Gałązka, Witold Broda, Zbigniew Butryn, Irena Michalik, PAN, Ewelina Grygier, Jacek Jackowski, Piotr Dorosz, Andrzej Urbański, Muzeum Zamojskie, Emilia Jakubiec-Lis, Muzeum Etnograficzne w Rzeszowie, Piotr Baczewski, Stanisław Wyżykowski, Mariusz i Ewa Kosmalscy, Barbara Sojka i koło gospodyń w Jodłowej, Władysław Szpak i zespół Jodłowianie, Czesława Cyran, Henryk Marszał, Alina Marszał Harcz, Helena Wilczek, Władydława Rosół, Jerzy Urban, Krystyna Wójcik, Janina Kowalczuk, Irena Michalik, Antoni Bednarz, Katarzyna Wielomiejska, Janina Leśko, Julita Fajks, Edmund Brożek, Aniela Halczuk,  Gabriela Bilkiewicz i Stowarzyszenie Aktywizacji Polesia Lubelskiego w Hołownie, Zdzisław Marczuk, Włodzimierz Niewęgłowski, Jan Kmita, Przemysław Łozowski, Leszek Iwaniak i Kapela z Wojciechowa, Bronisław Rawski, Stanisław Głaz, Maria i Władysław Duniec, Zespół Jutrzenka z Dołchobrodów, Zdzisław Marczuk, Katarzyna i Adam Walni, Aleksandra Zabel, Katarzyna Andrzejowska- de Latour, Warsztaty Kultury w Lublinie, Karolina Waszczuk, Agata Turczyn, Bartek Pniewski, Tomasz Małolepszy, Dariusz Kunowski, Katarzyna Żytomirska, Piotr Pardela, Mateusz Borny, Patryk Kugiel, Dominika Oczepa, Piotr Kędziorek, Daniel de Latour.

Projekt „Zapomniane dziedzictwo. Ślady żydowskie w polskich pieśniach tradycyjnych” zrealizowano we współpracy z ministerstwem kultury i dziedzictwa narodowego

31 grudnia 2015

ostatni koniec

Nie prowadź mnie

prostymi ścieżkami,

tylko krętą drogą.

Wielką połoniną,

ku lśniącym wierzchołkom chmur.

 

Zanim ten świat

rozpadnie się,

Opowiedz mi jeszcze

o łąkach utkanych motylami.

Gdy usta już skamienieją

i nie zdążę już poprosić

SZEPNIJ MOJE IMIĘ W MODLITWIE.

Piotr Bussold

24 grudnia 2014

Droga

nie ma

miejsca

a istnieje

nie ma celu

– zobaczysz

 

klucz gęsi

na niebie

dziki krzyk

i muzykę

Piotr Bussold

8 grudnia 2014

Binyavanga Wainaina

Zastanawiam się czasem, czy nie istnieje przypadkiem trzeci rodzaj ludzi. Są ludzie prawdziwi z ciała i krwi. Są ludzie z radia i telewizji. No i- ludzie w książkach. Ludzie w książkach nie mają głosu słyszalnego dla naszych uszu. Nie da się ich zobaczyć. To, że ona ma rdzawe włosy i miękkie, drżące wargi, nie kojarzy mi się z prawdziwymi ludźmi. „Rdzawe” jest emocją, którą odczuwam w sobie, a rodzi się z czytania o koniach, grzywach, częstym zarzucaniu włosów i jesieni. Patrząc na słowo „rdzawe” nie widzę żadnego koloru. „Rdzawe” drga na kartce książki tuż obok miękkich warg: chrzęszczą czerwone jesienne liście, lśniący w zachodzącym słońcu koń z rozwianą grzywą staje dęba, powoli wzmaga żar, jej usta zadrżały, on pochylił się nad nią i…

Binyavanga Wainaina Kiedyś o tym miejscu napiszę Wydawnictwo Karakter, str. 351

25 listopada 2014

Warszawska jesień

Życie warszawskie pochłonęło nas bez reszty. Od września – po ponad rocznym tripie polsko- europejskim- prawie w ogóle nie podróżujemy, za to bardzo dużo podróżujemy do wewnątrz siebie i po wnętrzach stolicy.

Kilka przykładowych cytatów, które wynotowałam w trakcie tych eskapad:

 

  • Co robisz w ciągu dnia? czołgam się do swojego celu

    oraz dobrzy ludzie nigdy nie są bogaci

    z wystawy „Głos”w CSW, a konkretnie z instalacji „Opera Seria” Grzegorza Drozda, czyli indyjska opera egzystencjalna na 4 ekrany

  • God be blessed day by day 

    morał jednej z opowieści Dana Yashinskiego, kanadyjskiego Żyda. Na Festiwalu Opowiadania. Wariacja na temat Carpe Diem.

  • Przyjmować z pokorą i dumnie działać John Evans o nauce głoszonej przez Iyengarna, zmarłego w tym roku.

I jeszcze Regina Sommer, Binyavanga Wainaina, Wystawa w Centrum Kopernika, Księżyc i Iva Bitova.
przygotowania do  szeroko pojętego kolędowania oraz dalekie plany.
śpiewanie  hymnu Izraela jako Żydzi do filmu o japońskim bohaterze. a to tylko ostatnie dni.

wcześniej m.in. pieśni dziadowskie i opowieści o śmierci, chór Polin – wielkie otwarcie…..

Właśnie zaczął padać prawdziwy śnieg.

 

5 listopada 2013

„Kulig” Leona Shillera

Oto słowa Schillera, którymi w programie „Kuligu” zalecał widowisko publiczności:
Kulig – to pieśń o ziemi naszej, o ludzie polskim, jego zwyczajach, obrzędach i dostojeństwie.
Kulig to skarbnica rzewnych wspomnień i niefrasobliwego humoru dawnych czasów.
Jedyne chyba na kuli ziemskiej rytmy mazura, krakowiaka, oberka i kujawiaka, jędrne, zamaszyste, synkopami i egzotyzmem swoim mogące rywalizować z jazzem dzisiejszym; posuwiste polonezy i starodawne ‚volty’; skoczne polki krylów, pieśni weselne i dożynkowe; pełne wesołości sceny rodzajowe z życia dworku polskiego i mieszczaństwa – wszystko to skrzy się na scenie tysiącem barw, śpiewa do zapamiętania, tańczy do utraty tchu! A wśród tej dawności bajecznie kolorowej, wśród tego egzotyku oszałamiającego swoich i obcych – ludzie dzisiejsi, wcale nie tacy smutni i wyblakli, jakby się zdawało – owszem, pełni tego samego rozmachu, tego samego dowcipu i radości życia!”

Leon Schiller „KRAM Z PIOSENKAMI, Obrazki śpiewające”
Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1977
Wstęp i opracowanie: Stanisława Mrozińska

s. 16

7 października 2013

Polesie Lubelskie

DSCF7563.jpg

Mija wiosna, lato, jesień, a my ciągle jeszcze w Polsce. Coś wylecieć do tych ciepłych krajów nie możemy, a zaraz zrobi się taka zima, że całkiem znieruchomiejemy i nigdzie nie wyruszymy.

To, co nas między innymi zatrzymało, to polskie Polesie- Polesie Lubelskie, zwane południowym Podlasiem. Trochę to taka kraina niczyja, bo ani nie jest to już do końca Polska (Kolberg nazywał tutejszy lud „Rusinami”), ale jednak znajduje się na zachód od Buga, więc nie jest to też jeszcze Białoruś, ani tym bardziej Ukraina. Nie jest to już Podlasie, administracyjnie należy do woj. Lubelskiego, chociaż nie należy przecież tak naprawdę do Lubelszczyzny, zarówno kulturowo, jak i krajobrazowo znacznie się różni od reszty województwa.
Krajobraz, w pewnym sensie, jest nudny. Gdzieniegdzie tylko las, a tak, przede wszystkim, płasko i pola, pola, pola po horyzont płaskie pola. Na próżno szukać tu tej urokliwej, jedynej w swoim rodzaju pagórkowatości Roztocza.


czytaj dalej…

31 maja 2013

Jeremy Seabrook- Children of other worlds

Now there is nothing wrong with children acquiring skills and abilities through practice rather than sitting in the regimented uniformity of deficient schoolrooms in the presence of listless and uninterested teachers. The model of childhood as a work- free zone is essentially a concept from the Western world, in which childhood is a functionless period of life, distinguished only by increasingly inactive leisure (to which we owe both the growth of obesity and the arrival of couch- potato) and the ritual of passing examinations. This is, in itself, a travesty of childhood. The vast quantities of material foods which the average western child acquires during her or his dismal apprenticeship in the mysterious arts of consumption, fail to stimmulate more than a fraction of the whole personality.
czytaj dalej…

8 maja 2013

Jantar Mantar Road

7 maja 2013

DSCF6274.JPG

W samym centrum Delhi jest taka ulica, Jantar Mantar Road, która jest zawsze zablokowana. Zdaje się, że jej głównym przeznaczeniem jest udzielanie miejsca wszelakim demonstracjom. A że Indie są głębokie i szerokie, pełne ludzi wszelakich poglądów, kultur, wyznań, domagających się najróżniejszych praw, każdego dnia znajdą się jacyś ludzie, którzy akurat coś demonstrują, czegoś się domagają, a najczęściej tych protestów jest nawet kilka na raz. Na sporym odcinku Jantar Mantar Road może się odbywać kilka zupełnie sprzecznych ze sobą, głośnych demonstracji i, o dziwo, jest to zupełnie pokojowe współistnienie. Dzięki istnieniu miejsca starannie przeznaczonego tylko w tym celu, protestujący na dodatek nie zakłócają zupełnie ruchu w mieście, bowiem poza należne im miejsce wyjść nie wolno.
czytaj dalej…

26 kwietnia 2013

Przepis na rosół kapuśniaczy

grudzień 2012

Robi się zimno, więc co raz to wzrasta potrzeba gotowania rosołu.

Co prawda, w porównaniu do Polski to i tak jest ciepło. Szczególnie w ciągu dnia, gdy słońce świeci- całkiem jak polski wrzesień.
czytaj dalej…

Powrt